W swoim życiu miałam ponoć wiele przeprowadzek. Pamiętam zaledwie jedną z nich. Bo jak pamiętać tą z akademika, gdy miała zaledwie kilka miesięcy? (tak! ha! niedowiarki jedne – mieszkanie w akademikach mam już zaliczone
)
Trudno porównywać jednak pakowanie rzeczy z niecałych 50 metrów kwadratowych do niemal 120…
Stos kartonów z każą godziną rośnie pośrodku mojego pokoju. Część zniknęła. Ta mniejsza próbuje dogonić poprzedniczkę. 30 kartonów książek, jeden samych płyt, aż 7 ekologicznie posortowanej makulatury. A to wszystko zaledwie z mojego pokoju. Przeraża mnie myśl o pakowaniu ubrań O.o
Przełamałam się i wyrzuciłam wszystkie nigdy nie przeglądane gazety, Światy Wiedzy, Izi Pisi i temu podobne pochłaniacze pieniędzy nałogowej zbieraczki rzeczy wszelakich.
Przeglądając wszystkie papiery znalazłam segregator sprawdzianów i kartkówek z przedlicealnych szkół. Aż mnie przeraził ogrom piątek i celujących z wykrzyknikami. Co się stało, że nagle spadłam i nadal spadam? Dlaczego teraz tak bardzo mnie cieszy jak dostanę to słabe cztery?
Lajf iz brutal O.o
Muszę odgarnąć te piętra kartonowe, bo do łóżka się nie dostanę. I posortować mały bałagan biurkowy.
Byle do przodu i móc jutro mielić mięso na pasztet
Nie wiem dlaczego , ale jest to moja ulubiona czynność podczas przygotowań do świąt. No i ubieranie choinki! Bo jakże by inaczej
W tym roku nie będzie jednak pod sam sufit – cztero – pięciometrowa. I światełek na oknie nie ma, ani nad drzwiami wejściowymi. W tym roku prawdziwych świąt nie będzie.
29 grudzień 2007 at 19:01
Grinch – Świąt nie będzie
Jedynie odrobinę potrafię zrozumieć, co przeżywasz przy przeprowadzce. Sam dwukrotnie zaliczyłem przeprowadzanie się do Poznania i później powrót do domu, ale to było nieporównywalne, w końcu stancja to nie jest coś, z czym wiążesz się na dłużej, gdzie jest Twój dom. Tamta stancja nigdy moim domem nie była, raczej krótkim więzieniem, z którego na szczęście się wyrwałem.
Ale mimo wszystko cały samochód rzeczy był
I oczywiście nie zabrałem wszystkiego, zostały, specjalnie kupione na mój wyjazd w siną dal, garnki i patelnia
A niech landlady ma pamiątkę, nie chciałoby mi się jej odwiedzać, żeby zabrać te rzeczy
A w wakacje pewnie kolejna przeprowadzka, znowu do Torunia… Ale tym razem możliwe, że to nie będzie tylko noclegownia, jak obecnie, tylko bardziej spersonalizowane lokum – nowy Dom. Czy się uda mi zaaklimatyzować, stać się mieszczuchem? Się okaże…