Kocham moją regularność w prowadzeniu wszelakich blogów, pamiętników, czy innych dzienników. Nie tylko wirtualnych. Pół roku jak nie napisałam tutaj ani słowa. Dobra, napisałam, ale wyrzuciłam tamtego posta. To było w przypływie emocjonalnej fali optymizmu i powrotu do bycia małą gotką.
Powinno pojawić się tutaj coś głębokiego. Mądrego. Nic z tego. Będzie o mnie. Będzie codziennie i zwyczajnie. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Jutro ostatnia poprawka. Jak mogłam oblać francuski? Normalnie. Obwiniam lektorkę. Ktoś mógłby powiedzieć, że to moja wina bo się nie uczyłam. Fakt, ma rację. Ale to nie ja olewałam przez cały rok swoich studentów, którzy (o dziwo!) przejawiali (no dobrze, część z nich) chęć nauki. Intensywniejszej nauki. Nauki, dzięki której mogliby chociaż coś wydukać będąc w kraju Moliera. Miałam przyjemność 3 lata spotykać się kilka razy w tygodniu z Madame, która miała swoje humory, wady i zalety, ale – do jasnej ciasnej – nauczyła nas czegoś. I to coś było czymś o ogromnej kubaturze i jakości godnej szwajcarskich zegarków. Tak, w tej chwili powinnam zakuwać te setki słówek na jutro, spokojnie – zdążę do 9:00.
Prawie rok mija, jak z wielkim entuzjazmem i radością chwaliłam się swoimi postępami w prowadzeniu samochodu. Nadal nie mam prawa jazdy – kurs skończyłam, ale okoliczności te i owe doprowadziły do tego, że nie zapisałam się jeszcze na egzamin. Patrząc na to jak ojciec obiecuje mi różne rzeczy to nie mam na co liczyć, że i samochód dostanę. Ale też i po co on?
- Benzyna drożeje.
- Lobby gazowe jest dupne i nie potrafią wykrzyczeć, że gaz jest do cholery dwa razy tańszy (więc ministerstwo finansów oczywiście i na niego nałoży większą akcyzę).
- Utrzymanie tego żelastwa kosztuje.
- Wszechobecne korki
- Wolę poczekać na autobus niż szukać miejsca parkingowego – za które w centrum i tak trzeba zapłacić, a będąc tam pół dnia…
Generalnie wolę jechać komunikacją miejską, rowerem, pieszo, a gdzieś dalej pociągiem. Już nie mam marzeń o nielegalnych rajdach.
Niedługo – znając moją częstotliwość w umieszczaniu wpisów
– pojawi się kolejna notka z cyklu przeprowadzka. Już mam własny piękny odkurzacz
I zmywarkę podobno też dostanę. Gdzie tam nową! Tylko pół roku ma
Spadek w postaci ekspresu do kawy też do mnie przemawia