Dzień drugi. Dzień pierwszy zakończył się bezsennością wchodzącą w dzień drugi.
Nie, nie chce mi się. Tak, kolejny dzień kryzysu. Brak solidnego kopa, który ruszyłby mnie z tego miejsca w inne miejsce.
Trudno przestawić się ze wstawania tam, na wstawanie tutaj. Tutaj jest gorsze. Tam było ezoteryczne. Egzotyczne. Erotyczne. Tutaj: szare. zimne. ponure. A co najgorsze – pada.
Brak inspiracji. Brak mobilizacji. Brak motywacji.
A kiwi uschło.
Siedzieć w kurzu.
Pisać wiersze.
Snuć bez przerwy miłe
piękne i urocze -
- nierealne marzenia.