Jestem nową wyrocznią relacji damsko-męskich. Sama sobie pomóc nie potrafię. A innym owszem. Zazwyczaj tak jest.

Opatrzność czuwa nade mną. Kocha. Podjerzewam, że za karę, że ją wyśmiałam. To niech mnie karze jeszcze jakiś czas. Może zacznę w nią wierzyć. W refleks może mniej.

“Zatraceni w Karpatach” to jednak zło. Czarno zrobiło się dookoła. Szeleszcząco koronkami. Pachnąco winem. Marzy mi się kolejny raz ten chory spęd. A niech marzy.

Nadal nie potrafię przenieść na papier wizji. I zaplątanych słów.