Przybyłam. Zaliczyłam. Zwyciężyłam.
Czyli koniec sesji zimowej. Witamy w semestrze letnim.
25 marzec 2009
Przybyłam. Zaliczyłam. Zwyciężyłam.
Czyli koniec sesji zimowej. Witamy w semestrze letnim.
24 marzec 2009
Było już ślicznie. Absolutnie pięknie. A tu co?
powrót zimy!
Dokładnie w tej chwili za oknem panuje zamieć śnieżna. Nie widać bloku, który stoi 20 metrów dalej.
Ale wierzymy Mai Popielarskiej, że Zima sobie pójdzie wreszcie. Od początku tygodnia.
♥♥♥
Nadal siedzę po uszy w zimowym semestrze (może też i dlatego ta Zima nie chce sobie pójść?). Ostatnia i jedna poprawka się za mną wlecze. Koszmar.
Z chęcią już zajełabym się projektami na semestr letni. Albo licencjat wreszcie na poważnie mogłabym pisać.
♥♥♥
Jedna impreza. Druga. Parapetówka. Urodziny.
Aż dziwnie to brzmi, ale picie to zło wcielone. Dlatego bronić się przed nim nie będę
♥♥♥
Cytatów kilka z Alma Mater – tylko dla wtajemniczonych
Papierologia.
Grzyby i poziomki rosną w cieniu lasu.
Wolec to wykastrowany byk 6-miesięczny.
Alfa alfa. Czyli lucerna.
Pasożyty niskotowarowe.
15 marzec 2009
Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało wiosna, ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to tyMarek Grechuta “Wiosna, ach to Ty”
Małymi kroczkami. Powolutko. Nieśmiało. Lecz wiedziona donośnym śpiewem ptaków, kluczami czapli i bocianów. Rozchylającymi swe płatki krokusami i przebiśniegami. Przyszła. Wiosna.
Pomimoc prognoz zemsty Zimy, wraz z nieodłącznym Śniegiem, Wiosna juz jest. I mimo, że jest bardzo nieśmiała, to pokazuje w Naturze na jak wiele Ją stać juz teraz.
Czekam niecierpliwie, aż pojawią się pierwsze kwiaty tulipanów, magnolii, pączki liści. Aż zazieleni się wokoło.
Nastrój absolutnie wiosenny. Wiosennie zielone oczy. Wiosenny buty i płaszcz.
Zimie mówię stanowcze nie i dowidzenia.
Wiosna – cieplejszy wieje wiatr,
Wiosna – znów nam ubyło lat,
Wiosna, wiosna w koło, rozkwitły bzy.
Śpiewa skowronek nad nami,
Drzewa strzeliły pąkami,
Wszystko kwitnie w koło, i ja, i Ty.Skaldowie “Wiosna”
Jednak najbardziej mój obecną psyche opowiada “Wiosna” Ani Dąbrowskiej. Dla chętnych.
12 marzec 2009
Kobieta powinna czuć odrazę do siebie, dlatego, że jest kobietą.
Autor – jakiś starożytny mędrzec. Cytat nieprecyzyjny, ale sens właściwy. Zdanie wprowadzające do wykładu pod tytułem “Wiedźma”. Przychodząc na to spotaknie spodziewałam się czegoś wiedźmowatego, czarowniczego, magicznego. Zamiast tego poznałam obraz świata według kobiet, którym tak naprawdę potrzeba psychiatry, bo psycholog już niewiele pomoże. O kobietach, które w czasie, kiedy nie są z mężczyznami, tworzą zaklęty krąg. Krąg, który jest niepełny, gdy jednej z nich brak. O kobietach, które miały poczucie winy za grzech pierworodny. (“Wiedźmy” reż. Agnieszka Tkacz 2001)
Ostatnimi czasy mój stosunek do feminizmu robi się coraz bardziej szowinistyczny. Może dlatego, że w dzisiejszych czasach nie widzę aż takiej wielkiej potrzeby krzyku. Argument, że to mężczyźni stworzyli nam ten los, wydaje mi się mało przekonywujący. Sprawa porodów na znieczuleniu, prawa do in-vitro, czy po prostu godnego przedłużania gatunku dotyczy ministerstwa zdrowia. A co mam myśleć na temat kobiety, która nie pozwala na bezbolesny poród? Chyba jedynie, że jest mężczyzną.
Solidarność kobieca? Pff. To jakiś głupi żart. Nie istnieje takie zjawisko. Nie staramy się być piękne, zadbane, młode, idealnie wyglądające, z najmodniejszą torebką dla siebie, czy mężczyzn. Robimy to dla innych kobiet! Tak, tak. Chcemy by zobaczyły, że to my jesteśmy te piękniejsze, młodsze, modniejsze. “Szklany sufit”. “Lepka podłoga”. Kobiety samodzielnie siebie dyskryminują. Chętniej dadzą podwyżkę mężczyźnie. Ciężej jest im zrozumieć i zaakceptować ciążę podwładnej. Nie będzie pracować, a składki na nią płacić trzeba. I jeszcze zwolnić nie można! Toż to, skandal!
Miało być o wiedźmach. Nie było na dobrą sprawę nawet i o jędzach. Było feministycznie. Przeciwko dniu kobiet. A mężczyźni mają swoje dwa dni w roku. My tylko jeden.
Było muzycznie. Muzycznie dziwnie. Mass Kotki pokazały pazurki. Tekstu zbyt wiele zrozumieć nie można było. Elektropunk chyba mogę polubić. Mimo, że odebrałam wrażenie, jakoby panna na klawiszach była liderką grupy. Niespotykane zbyt często.
Rock and roll jest do dupy. Nie wiemy jak długo pociągniemy.
Tekst bosko rozwalający. I dający do myślenia nad pozycja kobiet w świecie muzyki.
10 marzec 2009
Próbowałam z Nim rozmawiać o literaturze. Przerwał mi pocałunkiem. Próbowałam powtórnie, kiedy przestał. Zrobił to samo. Próbowałam kilkakrotnie. Powtórki z odpowiedzi.
ona: Porozmawiaj ze mną o literaturze.
on: Nie, bo Ty czytasz takie ambitne książki…
To nie ambitne książki. To tylko zaległości z liceum.
Może jednak amibtnie. Może odrobinę. Ale irytuje mnie to samo co Hłaske, że nigdy nie będę w stanie przeczytać wszystkich książek, które pragnę poznać dogłębnie. Że zawsze pojawią się kolejne, które będą kusić. Będą warte mojej uwagi. Będą potrzebne, aby stać się człowiekem oczytanym. Człowiekem mądrzejszym. Z szerszymi horyzontami. Trudnymi słowami w głowie. Potrafiącym pisać coś więcej, niż tylko blog i ekonomiczne raporty.
Mimo to, chciałabym leżeć po kociemu, oparta o Jego ramię i rozmawiać o literaturze. O poezji. O słowach.
8 marzec 2009
Czerwone goździki. Paczki rajstop. To już na szczęście przeszłość. Dzisiaj mężczyźni (nie wszyscy) świadczą o pamięci w tym dniu w zupełny inny sposób. Chociaż czym się różni róża i czekoladki, od goździka i deficytowych rajstop?
Mój dzień kobiet był najpiękniejszym takim świętem, jaki obchodziłam. Zwariowany, nienromalny, absolutnie odjazdowy, jak po trawce, wódce, a jednak na trzeźwo
on: Zachowujemy się jakbyśmy pierwszy raz się widzieli.
Dawno nie było tak dobrze jak dzisiaj. Mimo, że dzisiaj trwa od wczoraj, od piątku, od czwartku. Dawno nie czułam się taka spokojna, zrelaksowana. Pomimo faktu, że widmo poprawkowe ciąży nade mną. W te dni go nie było. Pod specjalną ochroną przebiegł weekend.
W końcu każdy ma prawo do szczęścia. A ono tak rzadko przychodzi i zostaje na dłużej niż kilka dni.
ona (leżąc na dywanie): Co Ci się we mnie podoba?
on (siedząc na niej): Wszystko.
ona: Nieprawda. Nie lubisz jak przeklinam.
on: Pierdolić to.
7 marzec 2009
Denerwuje mnie podniecanie się osobami, które wypłynęły przez przypadek w mediach. Nic wielkiego nie zrobili. Nie potrafią śpiewać. Nie potrafią tańczyć. Inteligencją nie przewyższają 7-latka. Zdolni w niczym nie są. Po prostu są. A raczej przez 5 minut pokazywana była ich twarz i żenujące zachowanie.
Z nazwisk nie wymieniam, bo jestem przeciwko tworzenia ich quasipopularności.
7 marzec 2009
0:35.
Siedzę na podłodze. Na sobie mam jego koszulkę. Laptop i świeczki poustawiane w całym pokoju są jedynym światłem. On śpi cicho na łóżku. Uwielbiam patrzeć jak śpi. Rzadkie zjawisko, bo to ja w tym związku jestem dłużej-śpiącym stworzeniem. Stare Lady Pank dobiega z głośników.
Pewnie mogę być uznana za nienormalną. Tak rzadko bywamy razem, a ja siedzę i piszę bloga. Bo bloga pisze się regularnie. Hank Moody też o tym wie.
W obecnej chwili jestem pod wpływem dekadenckiego L.A. (a może raczej Hell A
). W jakiś przedziwny sposób maraton dwóch sezonów “Californication” doprowadziło do znieczulicy na temat seksu. Serial na pewno nie jest polecany feministkom walczącym o to, aby kobiet nie traktować przedmiotowo. Bo to obraz szowinistyczny i przeładowany męskim poglądem na seks i związki. Chociaż mi nawet w pewnym sensie ten świat odpowiada. Z kobietami nie można obchodzić się jak z porcelanowym jajkiem.
Post-punkowa Becca zrobiła na mnie największe wrażenie. 12-latka, która jest bardziej zdystansowana do tego brutalnego świata niż jej rodzice. Nigdy nieuśmiechnięte dziecko. Mistrz “Gitar Hero”… Chociaż nie wiem, czy takie dziecko chciałabym mieć. No chyba, że w Hell A., albo w Hellsinkach
Lady Pank przerodziło się w Republikę. A mnie nadal nie chce się spać. Norma. W Toruniu nigdy nie chce mi się spać. Tutaj panuje klimat, który trzyma mnie przy życiu długo.
Kolejny wpis o niczym. Może kiedyś wrócę do pisania w stylu Przybyszewskiego. Chociaż po tylu latach to może być mission impossible.
Dobranoc. Śpijcie dobrze i grzecznie, kochani.