Za dnia karmią nas tanią, niską, łatwą muzyką.
Po późnym zmroku z głośników płyną ambitne teksty, dźwięki.

Dlaczego nie mogę trwać w stanie rozkoszy przez cały dzień?
Dlaczego nie uświadczę starych, polskich, rockowych piosenek?
Dlaczego HEY, Chłopcy z Placu Broni, Perfect, Wilki, T.Love jest gorszym sortem niż z wszechstron dobijające się indie?
Dlaczego nie mogę popłynąć z Guns’n'Roses? Deep Purple?
Dlaczego Dezerter, KSU i Farben Lehre są zakazynymi w radio piosenkami?
Dlaczego Republika jest dostępna wyłącznie po głębokiej północy?

Wszechbyt prostych dźwięków nie ukształtuje muzycznego gustu młodych słuchaczy. Karmienie zmieloną i podaną dożylnie papką nie nauczy ich używać widelca i noża.

Tęsknie za świętej pamięci Rock Radiem. Kształtującym słuch mój. Gdzie podział się Marek Niedźwiecki serwujący najlepsze kąski muzyki ogólnoświatowej sprzed ery emo?

Domagam się zmian.

Wielu wykonwaców, którzy są mi bliscy zapewnie (na pewno!) pominęłam. Ale z pewnością nie chciałam