Zakopałam się w swojej indywidualności. Nakryłam kołdrą w drobne, kolorowe kwiatki. Siedzę pod nią i nie ma chcę nigdzie wychodzić. Tutaj jest tak ciepło, miękko i bezpiecznie…

Znalazłam w szkicach wpis, który miałam umieścić półtora roku temu. Radość wypływająca z niego, opiewająca panoramy z mojego okna jakaś taka mdła dziś jest.

Postanowienie od kilku dni “Nigdzie nie idę!” spełniam w każdym aspekcie. Nigdzie nie idę i koniec. No, może po pączki pójdę. Zjem tonę i umrę od nadmiaru cukru. Słodko.